Rekordowa frekwencja na ASE Cup 2016

Nawet z pogodą dało się wygrać

Ponad 60 osób uczestniczyło w imprezie integracyjnej ASE Cup 2016 jaka 29 stycznia odbyła się w Ośrodku Narciarskim w Trzepowie. W porównaniu z pierwszą ubiegłoroczną edycją frekwencja była o 100% wyższa. Narciarzy i snowboardzistów mogło być  jeszcze więcej ale część z zapisanych zrezygnowała z powodu braku wiary w możliwość przeprowadzenia zawodów podczas odwilży.

Tydzień przed imprezą na liście uczestników było ponad 90 nazwisk i obawiałem się, że jak tak dalej pójdzie, to koszulek z numerami startowymi może zabraknąć dla wszystkich chętnych. Od poniedziałku przyszło jednak gwałtowne ocieplenie, a wraz z nim pojawiły wątpliwości i sugestie przełożenia zawodów na inny termin. Śnieg zniknął z okolicznych trawników, termometry za oknem wskazywały 10 stopni na plusie, a ja zamiast koncentrować się nad dopinaniem szczegółów organizacyjnych, zajęty byłem odbieraniem telefonów i odpisywaniem na maile z pytaniami, czy w tych warunkach impreza się odbędzie.

Moje wątpliwości rozwiał wtorkowy trening, podczas którego osobiście przekonałem się, że zalegająca na stoku pokrywa wyprodukowanego przez armatki śniegu w wielu miejscach przekracza 40 cm i nigdzie nie jest mniejsza niż 20. W takich warunkach tylko jakiś kataklizm w postaci ulewnego kwaśnego deszczu lub ciepłego wiatru halnego, który na Kaszubach raczej nie występuje, uniemożliwiłby w Trzepowie piątkową jazdę na nartach czy deskach snowboardowych. Obawiałem się jedynie deszczu, podczas którego narciarstwo alpejskie do najmilszych sportów nie należy. Gwarancji braku opadów nigdy mieć jednak nie można, a ludzie z cukru nie są, więc zdecydowałem imprezy nie odwoływać. Tym bardziej, że prognozy na kolejne dni ochłodzenia nie zapowiadały, a tydzień później zaczynały się już ferie i dużo osób nie mogłaby uczestniczyć z powodu wcześniej zaplanowanych wyjazdów.

Argumentami tymi z różnym skutkiem próbowałem przekonywać zapisanych by nie rezygnowali z imprezy. Niech żałują zatem ci, których przekonać się mi nie udało, bo uczestnicy byli w większości bardzo zadowoleni.

Jako organizator miałem więc powody do satysfakcji, choć przyznać muszę, że nie wszystko udało się przeprowadzić zgodnie z zaplanowanym scenariuszem. Rozpoczęcie zawodów trzeba było przesunąć o pół godziny, gdyż wiele osób telefonicznie informowało, że z powodu ogromnych korków w Trójmieście, mają problemy z dotarciem na czas.

Na szczęście z drobnym opóźnieniem dotarli i prezes Darek Jachowicz, który od początku sprzyjał inicjatywie zorganizowania takiej imprezy, mógł dokonać oficjalnego otwarcia zawodów. Po nim już tylko pamiątkowe zdjęcie w tle nowej bramy i wyciągiem do góry na przejazd rozpoznawczy. Najpierw dzieci, których uzbierał się tuzin, a później pozostali narciarze i snowboardziści według kolejności numerów startowych.

Trasa slalomu giganta dla większości nie stanowiła zbyt wielkiej trudności, choć było kilka wywrotek i ominięć bramek. Wyniki nie były jednak najważniejsze. Liczył się przede wszystkim udział, aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu oraz dobra zabawa i integracja jaka podczas imprezy dokonywała się pomiędzy pracownikami ASE, Biprorafu i Projmorsu. Proces integracyjny rozpoczął się na stoku, a po skończonej rywalizacji rozwijał w barze, gdzie przy kolacji uczestnicy dzielili się swoimi wrażeniami z zawodów.

Z ich przebiegu najszczęśliwsza była rodzina państwa Jelnickich, której przedstawiciele  w różnych kategoriach współzawodnictwa czterokrotnie stawali na podium. Objawieniem tegorocznej imprezy okazała natomiast się pani Anna Okolotowicz, z którą próbowała nawiązać walkę Karolina Piwowarska. Jeśli w następnej edycji ASE Cup do współzawodnictwa tych pań włączy się jeszcze ubiegłoroczna triumfatora Anna Dobrowolska, rywalizacja wśród kobiet stać będzie na jeszcze wyższym poziomie.

A ja już dziś zapraszam na ASE Cup 2017, który za rok mam nadzieję uda się przeprowadzić w prawdziwie zimowej scenerii. Na koniec pragnę jeszcze gorąco podziękować Ani Ossowskiej i Piotrkowi Gusmannowi za pomoc w biurze zawodów oraz  gospodarzowi ON Narciarskiego w Trzepowie Andrzejowi Klimkowi, który dołożył wszelkich starań byśmy się tam dobrze czuli i jeszcze lepiej bawili.