Ale jazda

Lekko nie było, ale też nikt tego nie oczekiwał. Wyjazd 20-osobowej grupy kolarskiej ASE do Karlskrony zakończył się pełnym sukcesem. Wszyscy w doskonałej formie pokonali wybrane przez siebie trasy i z uśmiechem na ustach mijali linię mety. Najmocniej z naszej grupy kręcił Arek Lalewicz, który uzyskał drugi czas dnia na najdłuższym dystansie 156 km.

Pozostali ścigali się na nieco krótszych trasach, o długościach 77 i 100 km. Zaskoczeniem było ukształtowanie terenu. Spodziewaliśmy się, że będzie raczej płasko, a tymczasem co chwilę mieliśmy jakiś podjazd, tak że oprócz nóg, najbardziej bolały nas kciuki od ciągłego zmieniania przełożeń.

Pogoda za to była dla nas tego dnia wyjątkowo łaskawa. Choć prognoza zapowiadała przelotne opady deszczu, podczas całej jazdy nie spadła na nas ani jedna kropla. Było słonecznie, lecz nie upalnie. Do jazdy akurat. Miejscami tylko trochę mocniej wiało, ale dawało się wytrzymać.

Karlskrona Bike Marathon, bo tak brzmi oficjalna nazwa opisywanego wyścigu, to druga w tym roku po Kaszebe Runda kolarska impreza z tak licznym udziałem pracowników ASE.

Czy ostatnia? Raczej nie. Po szwedzkim wyczynie wola do podejmowania kolejnych wyzwań została rozbudzona, sezon wciąż trwa, a ciekawych propozycji nie brakuje.